Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2013

  Początek lipca wymarzone warsztaty malowania wełną z Renatą. Wyjątkowe bo niezwykle ciekawe i dość trudne , i pracowite , jak dla mnie , początkującej w filcowaniu.
Zorganizowane przez super kreatywną Dorotę Freitag http://www.kreatywnie.com/ w malowniczej Traperskiej Osadzie. A wszystko koło Poznania , kawał świata dla Krakusa.
  Tak się jakoś przyjęło ,że na warsztaty jeździmy całą rodziną i choć bywa męcząco to ma też swoje plusssy;-). Pod koniec pierwszego dnia filcowania torby , brzydko mówiąc "wymiękłam" . Szczęśliwie Mąż wsparł mnie siłą swoich rąk i dokończył filcowanie rączek (uchwytów); ku zdumieniu wszystkich Pań ;-) hi.
A to kilka fotek :

                                                              Kolorowy zawrót głowy



                                       trudno się było zdecydować, tyle pięknych kwiatów,



drugi dzień, malowanie wełną, te kolorowe wełenki bardzo mi się spodobały , w najbliższym czasie wyruszam do pasmanterii w poszukiwaniu podobnych,



i końcowy efekt


.

Mam pomysł na następną , ale trochę się waham w obawie przed porażką. Bez wsparcia mistrza może okazać się to ponad moje aktualne możliwości.

piątek, 15 marca 2013

kapelusik

Tu płatek, tam płatek śnieg z nieba leci...
Jak tak dalej pójdzie to zdążę ufilcować drugą rękawiczkę.




Jeśli wyzdrowieję nim śniegi stopnieją wypróbuję mój pierwszy własnoręcznie ufilcowany kapelutek.
A, że w nakryciu głowy wyglądam jeszcze gorzej niż bez z pewnością wystraszę zimę i wreszcie nastanie wyczekiwana przez wszystkich wiosna.




Filcowanie tych dwóch sprawiło mi ogromną frajdę! 
Byłabym niewdzięcznicą gdybym nie wspomniała, że pierwsze kroki w filcowaniu stawiam pod czujnym i życzliwym okiem Pani Krystyny Drożdżowskiej.
Dzięki Pani Krystynie co tydzień spełnia się jedno z moich marzeń!














poniedziałek, 25 lutego 2013

Kwiatki

Zakochałam się w filcowaniu na dobre.
Czy wychodzi czy nie będę kłuć, nakłuwać, moczyć , masować i masować;-)
 Wiem to na pewno choć stawiam na tym polu pierwsze kroki.

A to jeden z moich ostatnich pomysłów...




 Hm, w pisaniu bloga też jestem zielona. Wywraca mi zdjęcia:-(




Szczęśliwie mam Mamę, której zawsze podoba się to co robię.
Dziękuję Ci Mamo!

Filcowe kogutki

Miała być kurka , dobra , łagodna ... Słodka ozdoba stołu;-)
Są koguty dwa.
Szczęśliwie to pokojowo nastawione kuraki; walk nie będzie.







Jak to mówią: " pierwszy kot za płot i koguty tyż"


                                                               




Tylko ten ostatni coś mi zdjęcie wywrócił.
Chyba za wcześnie go pochwaliłam, że taki spokojny.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      

środa, 20 lutego 2013

Też koty lubię...

Wszyscy na tę zimę narzekają , ja też mam jej już dość ale marudzić nie będę!
 Zrobiłam sobie kotka psotka co mnie rozwesela.
Na przekór wszystkim i wszystkiemu kotek nie jest czarny, szary ani rudy. A do tego jest nieco roztargniony więc słoniowym zwyczajem wiązać każe sobie supeł ; tyle ,że na ogonie.