Obserwatorzy

poniedziałek, 13 maja 2013

Dla Ani

   Długo myślałam jak napisać tego posta, ale jakoś brak mi weny ;-(
Więc moim zwyczajem będzie krótko i na temat.
Dość dawno zauroczyły mnie Tildowe lale i pomyślałam sobie, że też takie muszę sobie uszyć.
Więc kupiłam książkę, wykroiłam i przeszyłam za jednym zamachem kilka lal. Ale jak to u mnie bywa nie skończyłam ani jednej.
Aż tu przeglądając wszystkie te piękne blogi znalazłam ''zapalnik'' do dalszej pracy.



No i udało się skończyłam moją pierwszą lalę. Szczególnie spodobały  mi się te pulchniejsze, więc KucharkAnka dla Ani jest właśnie taka:



 No i tak troszkę od drugiej strony tej niezgorszej, Anka prezentuje swoje walory;-)


Piękniejszych Lal nie brakuje, ale zrobienie jej sprawiło mi duuużo przyjemności; każda następna będzie inna , może lepsza ale tylko ta ma nr1.
Mam nadzieję,że choć troszkę pomoże Ani!

piątek, 15 marca 2013

kapelusik

Tu płatek, tam płatek śnieg z nieba leci...
Jak tak dalej pójdzie to zdążę ufilcować drugą rękawiczkę.




Jeśli wyzdrowieję nim śniegi stopnieją wypróbuję mój pierwszy własnoręcznie ufilcowany kapelutek.
A, że w nakryciu głowy wyglądam jeszcze gorzej niż bez z pewnością wystraszę zimę i wreszcie nastanie wyczekiwana przez wszystkich wiosna.




Filcowanie tych dwóch sprawiło mi ogromną frajdę! 
Byłabym niewdzięcznicą gdybym nie wspomniała, że pierwsze kroki w filcowaniu stawiam pod czujnym i życzliwym okiem Pani Krystyny Drożdżowskiej.
Dzięki Pani Krystynie co tydzień spełnia się jedno z moich marzeń!














poniedziałek, 25 lutego 2013

Kwiatki

Zakochałam się w filcowaniu na dobre.
Czy wychodzi czy nie będę kłuć, nakłuwać, moczyć , masować i masować;-)
 Wiem to na pewno choć stawiam na tym polu pierwsze kroki.

A to jeden z moich ostatnich pomysłów...




 Hm, w pisaniu bloga też jestem zielona. Wywraca mi zdjęcia:-(




Szczęśliwie mam Mamę, której zawsze podoba się to co robię.
Dziękuję Ci Mamo!

Filcowe kogutki

Miała być kurka , dobra , łagodna ... Słodka ozdoba stołu;-)
Są koguty dwa.
Szczęśliwie to pokojowo nastawione kuraki; walk nie będzie.







Jak to mówią: " pierwszy kot za płot i koguty tyż"


                                                               




Tylko ten ostatni coś mi zdjęcie wywrócił.
Chyba za wcześnie go pochwaliłam, że taki spokojny.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      

środa, 20 lutego 2013

Też koty lubię...

Wszyscy na tę zimę narzekają , ja też mam jej już dość ale marudzić nie będę!
 Zrobiłam sobie kotka psotka co mnie rozwesela.
Na przekór wszystkim i wszystkiemu kotek nie jest czarny, szary ani rudy. A do tego jest nieco roztargniony więc słoniowym zwyczajem wiązać każe sobie supeł ; tyle ,że na ogonie.





poniedziałek, 14 stycznia 2013

Drugie życie różowego sweterka

 Nie lubię wyrzucać rzeczy i tak samo nie lubię ich przechowywać.
Tak też było w przypadku różowego swetra.
Wsadziłam go do pralki, nastawiłam maksymalną temperaturę i radośnie czekałam. Niestety tym razem ku mojemu zaskoczeniu...
To właśnie zwykło nazywać się złośliwością rzeczy martwych.
Gdybym bardzo się starała wyprać szybko sweterek tak żeby był gotowy na jutro i pięknie wyglądał, kusił miękkością , pewnie skurczyłby się o rozmiary dwa i świetnie pasował na koleżankę , której zazdroszczę filigranowości;-(.
Ale przecież ja chciałam żeby się skurczył wręcz sfilcował, a on... NIC. Stracił jedynie intensywność koloru.
Ale pomysł i plan już raz powzięty zbytnio odwlekany umiera i stacza się w otchłań nigdy nie wypróbowanych. Pomyślałam: nie tym razem, jeszcze trochę i nic się tam nie zmieści.
Więc do dzieła.
 I są małe kaputki, cieplutkie i milutkie. Mają tez dzwoneczki. Małej właścicielce bardzo przypadły do gustu, zwłaszcza dzwoneczki.

                                             I starczą jej na długo bo wyszły troszkę za duże.